Södertälje

Polski ślady

w Szwecji

Södertälje

Södertälje to miasto w środkowej Szwecji, w regionie Sztokholm, port nad jeziorem Mälaren (połączony kanałem z Morzem Bałtyckim). Założone w X w.

 

Hasior

Słoneczny rydwan nazywa sie rzeźba a właściwie grupa rzeźb plenerowych zamówionych w 1872 roku przez gminę Södertälje u Władysława Hasiora, jednego z najwybitniejszych polskich artystów drugiej połowy XX w. Dla Hasiora – który w tym czasie był chyba u szczytu powodzenia – był to okres monumentalnych rzeźb z betonu. Powstało wówczas kilka takich rzeźb, m. in. w Polsce koło Koszalina „Płomienne ptaki”. Do najświetniejszych należy grupa „Słoneczny rydwan” zrealizowana w Södertälje.

 

Rzeźby-pomniki te nie były bowiem przywożone – gotowe – z pracowni artysty czy odlewni tylko wznoszone na miejscu przy pomocy bardzo starożytnej techniki. W ziemi kopie się rowek, wkłada tam pręty zbrojeniowe i zalewa betonem, uzupełnia różnymi żelaznymi elementami, jak koła zębate, piły tarczowe, rury, drabiny, ostrza i – po zastygnięciu betonu – ostrożnie podnosi do pozycji pionowej. Monument jest prawie gotowy. Pozostaje jeszcze tu i ówdzie wyszlifować i podmalować. Szóstka rozbieganych koni na wzgórzu obok kanału w Södertälje ma na grzbietach rynienki, które, od czasu do czasu, napełniało się benzyną i podpalało. Wszystkie plenerowe rzeźby Hasiora są współgraniem żywiołów: ziemi, wody, powietrza; tutaj dochodzi jeszcze ostatni, brakujący – ogień. Konie Hasiora przez  lat nie były szczególnie pilnie doglądane. Odkryła to ubiegłej zimy Jolanta Borusewicz, która bardzo energicznie zaczęła zabiegać o rekonstrukcję trochę zdewastowanych rzeźb i, przede wszystkim, o uporządkowanie terenu wokół nich. W rezultacie tych zabiegów płonące konie prezentują się znowu wspaniale, a trzydziestoletnia patyna, osmolone od dawnych zapaleń fragmenty i pojawiający się tu i ówdzie mech nadaje im nowych znaczeń. Ekspert powinien ocenić, czy, na szczęście niewielkie, wykruszone fragmenty koni należy zrekonstruować, czy też pomniki lepiej zakonserwować w takim stanie, w jakim są. Niektóre mają zniszczone rynienki na benzynę i, jeśli się ich nie naprawi, nie będzie można ich więcej zapalać. Z drugiej strony rekonstrukcja jest skrajnie trudna. Rzeźby powstawały w ziemi. Ich powierzchnia nie jest gładka, lecz pokrywają ją, niby skamieliny sprzed milionów lat, odciśnięte liście, źdźbła trawy, kamyki i grudki ziemi. Nauczycielem pochodzącego z Podhala Hasiora był Antoni Kenar, twórca zakopiańskiej szkoły rzeźby, która, obok Hasiora, wydała kilku wybitnych artystów, m. in. Antoniego Rząsę, autora, przede wszystkim, rzeźb w drewnie, głównie o tematyce religijnej. To jego twórczość kojarzymy ze stylem zakopiańskim. U outsidera Hasiora motywy religijne możemy odnaleźć w cyklu sztandarów skomponowanych z różnych tkanin i wielu innych elementów, umieszczonych na wysokich drągach, na wzór sztandarów kościelnych. Jeden taki sztandar jest w Moderna Museet, dwa inne można podziwiać w lokalach Polskiego Instytutu. Władysław Hasior był bardzo wszechstronnym artystą. Obok monumentalnych pomników i sztandarów tworzył quasiobrazy, reliefy, instalacje. Najczęściej były to kolaże z ready-made, gotowych elementów, do jakich Hasior miał szczególne upodobanie. Były to części mechanizmów, lalki i inne zabawki, nieraz zepsute, bezużyteczne – nabierające nowych, znaczeń w zaskakujących zestawieniach.

 

Suecia-Polonia nr 2/2007

 

 

Nie doczekał się realizacji pomyślany jako hołd dla rodzinnego miasta pomnik "Rozstrzelanym w Nowym Sączu", gdyż władze dopatrzyły się w kompozycji płonących krzyży podtrzymywania legendy Józefa Kurasia - Ognia. Fragmenty projektu monumentu dla Nowego Sącza przeniósł jednak Hasior do pomników, które powstały za granicą - "Płonąca Golgota" stoi w Montevideo, a "Płonąca pieta" w kopenhaskim muzeum Louisiana. Również "Słoneczny rydwan", rzeźba powstała metodą "wyrywania z ziemi" w podsztokholmskim Sodertalje, nie mogła być zrealizowana w Polsce. W Sztokholmie wystarczyło, że Hasior narysował urzędnikowi swój projekt w kawiarni na jednej serwetce, a na drugiej spisał, co jest mu potrzebne do pracy. Parę dni później już rzeźbił. Martwił się jedynie tym, że przysłano mu o jeden dźwig za dużo... "Na te rzeźby patrzeć wstyd aż, to nie rzeźbiarz, lecz Perfidiasz" - ironizował na temat rzeźbiarskich pomysłów Hasiora Leon Pasternak.

 

Zdjęcia

COPYRIGHT © | ALL RIGHTS RESERVED